Dobry wieczór!

Dużo łatwiej byłoby mi zacząć prowadzić tego bloga wiosną albo latem. Próba namówienia Was do spędzenia listopadowej nocy pod gwiazdami jest trochę szalona ale niech będzie – spróbuję.

Nie jest lekko. Od kilku dni Warszawa gęsto spowita jest mgłą. Nieba nie widać, Pałacu Kultury zresztą też. W innych miejscach Polski jest pewnie podobnie. Jest zimno, włosy się kręcą od wilgoci - nic tylko nakryć się kocem, wypić gorącą herbatę i obejrzeć fajny film. I wiem, że trudno w takich warunkach namówić kogoś na spędzenie nocy na polu (pochodzę z Warszawy, naprawdę mam na myśli pole). Bo zimno, bo ciemno, bo późno, bo niefajnie – jak mawia moja dziewczyna, jednocześnie podkreślając, że mnie kocha i mimo wszystko pojedzie ze mną oglądać "te cholerne spadające gwiazdy". Gdyby nie ta mgła pewnie bym się potem nasłuchał…

Tu moje zadanie będzie jeszcze trudniejsze, bo Was - osoby które o mnie niewiele wiedzą i z pewnością dalekie są od kochania mnie - będę starał się namówić, żebyście opuścili swoje ciepłe gniazdka i pomarzli trochę w nocy. Żebyście popatrzyli w gwiazdy, ale nie takie w telewizorze.

I nie do końca wiem dlaczego chcę abyście to robili. Tak naprawdę trudno mi nawet uczciwie odpowiedzieć dlaczego ja to robię. Bo to fajne? Brzmi za prosto, ale tak chyba jest. No sami powiedzcie mi dlaczego chcecie to robić? Bo jestem pewien, że chcecie! Po pierwsze – trafiliście tu. Po drugie – moi znajomi co chwilę dzwonią do mnie z pytaniem „co i kiedy będzie coś ciekawego na niebie?”. Wszyscy lubią patrzeć w gwiazdy! Ja powiem Wam tylko kiedy i na co patrzeć. Będzie fajnie, zobaczycie.

Dobry wieczór :)
Trwa ładowanie komentarzy...